O konsekwencjach ustawy “antykorupcyjnej” dla biznesu… cz. 2

Przedsiębiorco monitoruj swoje przedsiębiorstwo

 

Istnieje wiele scenariuszy działań, których istnienie w prowadzonej działalności, dla kogoś z boku może wyglądać groźnie. Samo wynagradzanie prowizyjne czy opłacanie chociażby przedstawicieli handlowych, dla kogoś nie znającego biznesu, może prowadzić do szeregu nieciekawych zdarzeń.

Szykowana ustawa niesie ze sobą pakiet nowych obowiązków, które nie wiem, czy w budżetach firm są zarezerwowane w planowanych na ten rok wydatkach. To ważne, bo jeśli ustawa wejdzie w życie 1 marca 2018 roku, tak jak się planuje, to niestety jak podkreślę eksperci,  każdy przedsiębiorca zarządzający co najmniej tzw. średnim przedsiębiorstwem (czyli zatrudniający przynajmniej 250 pracowników podmiot prowadzący działalność́ gospodarcza bez względu na jego formę̨ prawną , którego roczny obrót nie przekracza 50 milionów euro, a/lub całkowity bilans roczny nie przekracza 43 milionów euro ) i większym –  zmuszony będzie pod rygorem dotkliwych sankcji do wdrożenia i realnego stosowania tzw. wewnętrznych procedur antykorupcyjnych. Zacznę od wskazywania sankcji, bo w myśl przepisów mogą one być wystarczające, by zobligować przedsiębiorców do działania. Każdy, kto nie wdroży procedur antykorupcyjnych zgodnie z ustawą, ale zrobi to z nienależytą starannością albo zrobi to tylko pozornie będzie podlegał karze pieniężnej w wysokości od 10 000 do 10 000 000 zł.

 

Ale to nie koniec. Przedsiębiorcy, któremu wymierzono ww. karę, przez okres 5 lat od daty uprawomocnienia się orzeczenia nie będzie mógł ubiegać się o  zamówienia publiczne. Dla firm, dla których uzyskanie kontraktu na drodze przetargu jest podstawą biznesu, będzie to faktycznie utracenie głównego źródła dochodu. Już teraz spółki z branży paliwowej, informatycznej, budowlanej, muszą mieć świadomość, że należy działać natychmiast, jak tylko ustawa zostanie uchwalona. Z doniesień medialnych wynika, że termin marcowy 2018 roku, jest cały czas aktualny.

To, co wskazują jeszcze prawnicy specjalizujący się w compliance, czyli nagłośnienie sprawy przed media i ewentualne spory prawne oraz przylepiane przez osoby nieżyczliwe opinie w mediach społecznościowych, dodatkowo ukarzą taką firmę utratą lub uszczerbkiem na reputacji. Oczywiście wielu przedsiębiorców słusznie zauważa, że prace nad ustawą wciąż trwają, że Biuro Legislacyjne Sejmu wniosło wiele uwag, a także dyskusja społeczna, dostrzegalna w mediach pokazuje, iż ustawa wymaga gruntownej przebudowy. Niektórzy są nawet przekonani, że ustawa nigdy nie wejdzie w życie. Nie wiem skąd u nich jest takie przekonanie, ale jeśli ustawa wejdzie w życie nawet z opóźnieniem, to skala problemów będących pochodną obowiązków zawartych w ustawie i przekazanych firmom do realizacji jest niemała.

W każdym z wymienionych przedsiębiorstw (średnich i większe) musi zostać zaimplementowany rozbudowany system środków organizacyjnych, kadrowych i technicznych mających na celu przeciwdziałanie tworzeniu się otoczenia „korupcjogennego”. Jeśli to sformułowanie jest nieostre, to jako praktyk mogę napisać, że od przedsiębiorcy będzie się wymagało stworzenie całego systemu, w skład którego wchodzić ma m.in. opracowanie i wdrożenie kodeksu antykorupcyjnego podpisywanego przez każdego pracownika, opracowanie i wdrożenie stosownych wytycznych i procedur. Dla wielu moich rozmówców, z którymi poruszany jest temat skutków tej ustawy wydawać się może, że na tym można poprzestać. I to jest błąd!

 

Firmy muszą wprowadzić system gwarantujący niedopuszczanie do tworzenia środowiska sprzyjającego zachowaniom korupcyjnym nie tylko w samym przedsiębiorstwie, ale i wokół niego, przeciwdziałanie wykorzystania majątku przedsiębiorstwa do celów korupcji, stworzenia kanału związanego z whistleblowingiem itd. Czytając treść projektu a w szczególności art. 67 można odnieść wrażenie, że stworzenie odpowiednich zapisów, reguł zasad, które w wielu korporacjach tworzą tzw. reguły compliance wystarczy. Czytając opracowania, komentarze wielu zacnych specjalistów związanych z środowiskiem korporacyjnym można być przekonanym, że wiele firm już wykonało zdecydowany zakres oczekiwanych prac. Można nawet odnieść wrażenie, że autorzy i zaproszeni przez nich eksperci są przekonani, że zdecydowana większość firm już ma te sprawy załatwione. Na przykład posiadają w swoim tzw. ładzie korporacyjnym skodyfikowane kodeksy etyczne, posiadają procedury opisujące korzystanie z tzw. „prezentów”, mają wdrożone procedury audytowe kontrolujące i wykrywające konflikty interesów, albo mają porozstawiane czerwone flagi, które sygnalizują, że ktoś nie wykonuje swoich obowiązków związanych np. ze składaniem informacji o otrzymywaniu tzw. giftów przekraczających ustaloną wartość.

W slangu korporacyjnym „przygotowanie kwitów”, które „załatwią problem” dla wielu jest czymś dziecinnie prostym. Ale wczytując się w projekt ustawy oraz wiedząc, jak przepisy prawa są potem egzekwowane przez powołane do zwalczania przestępczości organy państwa wie, że same regulacje, zapisy i wszelkie inne działania, dla nich mogą być pozorne, jeśli do rąk tychże „organów” trawi coś, co uznają za „uzasadnione podejrzenie korupcji”. Reguły tzw. compliance są stosowane w praktyce korporacyjnej od wielu lat.  I każdy znający tę rzeczywistość wie, że nie jest to skuteczne narzędzie przeciwdziałania korupcji.

 

Jeżeli obowiązujący w firmie model biznesowy polega na budowaniu przewag konkurencyjnych opierających się na mniej lub bardziej zakamuflowanych łapówkach, to będzie on stosowany z powodzeniem mimo najlepszego systemu compliance, który nie zawsze, ale bardzo często jest tylko listkiem figowym. Zgodnie z zapisami projektu ustawy, firma ma wdrożyć system, który działa i jest skuteczny. A do tego potrzeba ludzi i zasobów informatycznych, stworzenia prawdziwego, działającego i skutecznego systemu monitorowania firmy, stałych i skutecznych szkoleń i zmiany faktycznego sposobu działania szczególnie tam, gdzie podejmuje się decyzje o przetargach, zakupach, oraz planuje się budować zysk firmy. Ktoś kto chce to robić pozornie, na poziomie „kwitologii” może tylko liczyć na jedno – że jeśli pojawi się realny problem i „sprawa” wyjdzie, to prawnicy oraz ludzie przekonają sąd, że zrobiono wszystko by firma, jej właściciele, zarząd spełniali wymogi ustawy antykorupcyjnej. Niestety pomimo czasami uspokajających opinii, by firma mogła działać spokojnie nie czekając, kiedy „to się stanie” przedsiębiorstwa i ich kadra zarządcza muszą zaakceptować zbliżające się wydatki. A te nie będą małe uwzględniając nie tylko fakt, że specjalistów i firm, które są w stanie pomóc w tym zakresie jest niewiele (firm mających wiedzę, doświadczenie, listy referencyjne, w których mogą się pochwalić wdrożeniami i doświadczeniem jest naprawdę niewiele), oraz szczupłość zasobów firmowych i eksperckich spowodują, że kto już nie zacznie działać, to może stanąć w kolejce do firm, które pomogą całą masę problemów związanych z tą ustawą rozwiązać.

Jak wielka jest skala problemu, wystarczy zbadać samemu. Proponuję wykorzystać przeglądarkę Google i wpisać w nią hasło „największe afery korupcyjne” – wtedy uzyskacie Państwo listę firm, które mają lub miały najlepsze systemy compliance i to ich po prostu nie uchroniło przed problemami.

 

Sam biznes o czym warto pamiętać, jeśli wchodzi w kwestie korupcji, to nie robi tego dlatego, że chce, ale dlatego, iż musi. Bo ktoś handlowcowi, dyrektorowi sprzedaży czy prezesowi powiedział, że „jeśli nie da, to niczego nie załatwi”. Niestety dzisiaj, przy tak mocno rozwiniętym rynku konkurencyjnym, zakupy, sprzedaż, przetargi, konkursy ofert i wiele innych rzeczy stanowiących istotę istnienia wielu firm a stanowi o tym decyzja o wyborze tej, a nie innej firmy, banku, firmy leasingowej, dostawcy usług czy produktów lub maszyn i zdecydowana większość firm wolałaby konkurować, jakością, efektywnością działania i przewagą biznesową a zmuszana jest do tego, by w różnych formach, nie do końca jasnych i łatwych do zidentyfikowania wpłynąć na wybór tej a nie innej marki czy firmy. Dla biznesu wikłanie się w system korupcyjny nie jest zyskiem, ale dodatkowym obciążeniem i ryzykiem, z którym firmy nie wiedzą, jak sobie radzić. Myślenie, że procedury i audyty oraz same szkolenia załatwią problem, są niestety naiwnością. Biznes trzyma się z dala od polityki, bardziej oczekuje transparentnych reguł, jasnych zasad, przejrzystych procedur nie dlatego, że biznes prowadzą anioły ale dlatego, że to jest po prostu bardziej opłacalne a system transparentny jest biznesowo użyteczny (wygrywa najlepszy). Dlatego patrząc na projekt od strony praktyka widać wyraźnie, spore zagrożenie. Wystarczy następujący przykład.

 

Jeśli np. dowolnemu pracownikowi działającemu w imieniu Waszej firmy, postawione zostaną  prokuratorskie zarzuty korupcyjne – będzie to oznaczało dla Państwa polskiego, że zastosowane metody w firmie nie były wystarczające, ba – były nieskuteczne.

 

Pomimo że przedsiębiorstwo dopełniło wymaganych od niego aktów staranności, tj. wdrożyło rzetelne procedury antykorupcyjne, nie wystarczy. Co zrobić więc by się ochronić? Trzeba niestety przeciwdziałać. Trzeba faktycznie podjąć działania, które zwalczają ryzyka związane z korupcją, trzeba wdrożyć realne mechanizmy obsługi sygnalistów (whistleblowing) i w przypadku, kiedy pojawi się w firmie wiedza, iż któremuś z pracowników postawiono zarzuty (czyli wystarczy, iż prokurator przedstawi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa) by firma została obarczona drakońską karą. Zapisy ustawy obligują także firmy do zgłaszania każdego zidentyfikowanego podejrzenia korupcji a to oznacza, że muszą zatrudniać kogoś, kto wie czym jest korupcja, jak się ją w firmach wykrywa i będą ku temu mieć odpowiednie kompetencje. Dopiero wtedy można będzie się obronić przed oskarżeniem o brak „należytej staranności” w realizacji zapisów ustawy antykorupcyjnej.

Każdy przedsiębiorca nie musi mieć bogatej wyobraźni, by wiedzieć, co mu grozi jeśli konkurent startując do przetargu o dobry kontrakt w sektorze gov wyśle anonim, zachęci kogoś albo dotrze do znajomego prokuratora i podrzuci mu sfingowane podejrzenia. Nie trzeba wielkich wydatków, by ścierając się z konkurentem, wiedząc iż startuje do przetargu będącego dla niego „być albo nie być” wysłać kupioną w Internecie „bezpiecznie” wycieczkę, wypełniając dane rzeczywistego beneficjenta za konkurenta? Nie chcę pozostawiać tutaj skutecznych metod uderzania w konkurencję, ale wystarczy pomyśleć, jak może skrzywdzić firmę niezadowolony, sfrustrowany albo mszczący się za nawet za wydumane krzywdy były pracownik, menadżer czy kochanka. Nie potrzeba nawet wielkiej wyobraźni. Bardzo możliwe, że głosy ekspertów, także naszych dotrą do właściwych osób i pewne regulacje nie wejdą w życie.

 

Ale niezależnie od dalszych losów ustawy, zachęcam mimo wszystko Czytelników tego tekstu do przemyślenia decyzji, o podjęciu natychmiastowych działań, nawet zaczynając od pozyskania doradcy, następnie przeszkolenia swoich pracowników, kadry zarządczej, handlowców z zakresu projektowanej ustawy oraz wyczulenia wszystkich na rzeczywistość, w której nic nie jest takie proste, zaś ryzyka które kiedyś nie były takie groźne dzisiaj, mogą wpuścić każdą firmę w bardzo niebezpieczne rewiry. Jeśli chcesz to omówić, zapraszamy do kontaktu.

 

 

 

 

 

 

By | 2018-02-16T11:52:01+00:00 2018-02-16 6:31|Categories: Artykuły, Informacje z kraju|Tags: , , , , , , , , , , , , , |Możliwość komentowania O konsekwencjach ustawy “antykorupcyjnej” dla biznesu… cz. 2 została wyłączona
WP to LinkedIn Auto Publish Powered By : XYZScripts.com