Klient pokazuje obraz domu

Z kilku źródeł otrzymaliśmy informacje, iż pojawił się nowy rodzaj oszustwa, o którym i ja chciałbym napisać, gdyż analizując dane dostarczone nam przez naszych zacnych Klientów, znaleźliśmy wyraźne potwierdzenie, iż nie jest to wcale jednostkowy przypadek, ale nowa i powtarzalna forma oszustwa. Otóż jak doniosła „Rzeczpospolita” i Business Insider „Działki z możliwością zabudowy, położone głównie w stolicy, padły łupem zorganizowanej grupy przestępczej, która dopuszczała się wyrafinowanego oszustwa. Sprawcy, podszywając się pod właścicieli nieruchomości i wykorzystując ich dane, zdobywali oryginalne dokumenty, po czym zaciągali pożyczki pod zastaw ziemi. W tym procederze poszkodowany jest zarówno legalny właściciel działki, jak i osoba lub firma, która udzieliła pożyczki„. Więcej napisał portal superbiz.se.pl : „Policja wpadła na trop szajki, która wyłudzała dokumenty i zaciągała pożyczki pod zastaw nieruchomości w Warszawie. Skala przedsięwzięcia i liczba oszukanych jest ogromna, a zorganizowana grupa przestępcza zdążyła wyłudzić grube miliony. To nie pierwszy taki przypadek, jednak pomysłowość oszustów wciąż zadziwia. Mechanizm oszustwa wydawał się prosty: sprawcy podszywali się pod właścicieli nieruchomości, na ich dane wyłudzając dokumenty o kupnie konkretnej działki. Zaciągali na nie pożyczki pod zastaw, a następnie znikali i wydawać by się mogło, że nigdy się już nie pojawią.

Zapewne bardziej dociekliwi Czytelnicy zastanawiają się skąd takie zainteresowanie nieruchomościami?

W sektorze finansowym kredyty i pożyczki zabezpieczone wpisem na hipotece nieruchomości traktowane są na w miarę najmniej ryzykowne. Udzielając zabezpieczenia w postaci hipoteki, de facto firma pożyczkowa czy bank, niewiele tracą jeśli Klient nie spłaca rat zgodnie z umową. Jeśli dzisiaj zawodowi oszuści bez trudu mogą ukraść czyjąś tożsamość, spreparować fałszywe dokumenty, otworzyć na nie konto w banku, a przez nie otworzyć setki kont w innych bankach i na tej podstawie wyłudzać dziesiątki kredytów gotówkowych czy pożyczek, tylko kwestią czasu było, że w końcu odkryją jak ukraść tożsamość i skorzystać ze związanej z tożsamością nieruchomości.

Dzisiaj wszyscy szukają skutecznych zabezpieczeń. Nasza Firma m.in. pomaga w ustanawianiu faktycznie bezpiecznych form zabezpieczeń. Ale również sprawdzamy tożsamość Klienta, informacje jakie Klienci przedstawiają firmom pożyczkowym by uzyskać finansowanie, sprawdzamy czy firmy faktycznie prowadzą deklarowaną działalność i osiągają deklarowane przychody. Doradzamy firmom jak przygotować ankietę, która pozwala zweryfikować kim jest Klient i czy przypadkiem nie usiłuje oszukać naszych Klientów, obiecując „Niderlandy”, których nie posiada. Za niewielką opłatą w porównaniu z kwotą udzielanego finansowania, można dzięki nam sprawdzić, czy ktoś nie sprzedaje nam tego, czego nie posiada a jak posiada, czy nie jest bezwartościowe w porównaniu z kwotą oczekiwanej pożyczki. Nasi rodzimi oszuści naprawdę potrafią sprzedać kolumnę Zygmunta albo Pałac Kultury i Nauki, ale jeśli ktoś sprawdza ich faktyczne możliwości, potrafi zweryfikować przekazywaną wiedzę, potrafi uniknąć kolosalnych strat. Nie zapomnę dnia, w którym okazało się, że udzielono finansowania kilkunastu osobom na jedno i te same małe mieszkanie albo skredytowano osiedle, które już zostało w całości sprzedane komuś innemu. Można było?

Pokazany powyżej modus operandi niestety wieszczy problemy firmom, które do tej pory swoimi siłami sprawdzały wiarygodność Klienta. Dzisiaj samo spojrzenie w dokumenty, sprawdzenie ksiąg wieczystych nieruchomości, sprawdzenie dowodu osobistego oraz głębokie spojrzenie w oczy klienta usiłującego zdobyć kredyt lub pożyczkę pod zastaw nieruchomości, już nie wystarczą. Również analiza sporządzonego operatu i przedstawionego firmie pożyczkowej, a nawet wysłanie na miejsce, szczególnie jeśli sprawa dotyczy nieruchomości niezabudowanych własnego pracownika z aparatem fotograficznym, nie gwarantuje, że udzielamy pożyczki czy kredytu tej osobie, która przedstawia się jako właściciel nieruchomości. Każda informacja przedstawiona przez Klienta musi być potwierdzona przez kogoś kto potrafi, ma doświadczenie i wrodzoną podejrzliwość, wie jak i ma czas, bez pośpiechu, sprawdzić nie tylko samą nieruchomość, faktyczną i wykazywaną wartość nieruchomości, ale czy ta nieruchomość jest własnością osoby, która przedstawia się jako Właściciel. I czy ta osoba jest tą, za którą się podaje?

Warto też pamiętać, że również może dojść do zmowy pomiędzy pracownikiem, dyrektorem oddziału a nierzetelnym i nieuczciwym Klientem. Niestety ludzie czasami są podatni na pewnego rodzaju „perswazje”.

Nie chcę tu podawać wykrytych już przez nas mutacji w/w oszustwa. Każde oszustwo podlega szybkim modyfikacjom/mutacjom. A ujawniane przez policję czy dziennikarzy przypadki same są czasami przestarzałym klonem innych oszustw. Na jedno radzę wszystkim zwracać uwagę – nikt, nawet najlepszy pracownik, nie prześwietli informacji przekazanych przez Klienta lepiej jak osoba, która specjalizuje się w tego rodzaju sprawdzeniach. Warto o tym pamiętać, gdy trafia na Twoje biurko albo na pulpit Twojego komputera wniosek o udzielenie kredytu czy pożyczki pod zastaw nieruchomości, na kwotę kilku milionów i to Ty i Twoi koledzy i koleżanki macie podjąć decyzję, czy można takie kwoty przelać za chwilę na konto Waszego Klienta. Zapewniam, że przed złożeniem swojego podpisu warto  zastanowić się, czy nie będzie dla Waszego świętego spokoju lepiej wysłać informacje o transakcji komuś, kto sprawdzi wszystko jeszcze raz, by obniżyć ryzyko, jakie może powstać, gdy okaże się, że wszystko, co masz we wniosku, jest po prostu jedną, wielką fikcją.